Home Page       


Duński design a sprawa polska

Z duńskim wzornictwem mam własne, sięgające końca lat siedemdzie- siątych, bardzo osobiste doświadczenia. Osobiste, choć z całą pewnością nie oryginalne. Otóż w tym czasie każde święta Bożego Narodzenia dostarczały mi za sprawą pewnego duńskiego produktu wiele emocji. W sklepach pustki. A tu oprócz lepszego jedzenia - trzeba było zdobyć dla dziecka prezent pod choinkę. I z tym właśnie był największy problem. Wszyscy domownicy bowiem wiedzieli, że to musiał być, choćby najmniejszy, najskromniejszy, wymarzony zestaw klocków Lego, dostępny wówczas jedynie w dolarowym sklepie "Peweksu". Uzbierane złotówki wydawano więc na nielegalnie kupowaną po czarnorynkowym kursie obcą walutę, poświęcając oszczędności, narażając się na represje - z aresztowaniem włącznie. Potem wchodziło się do sklepu, w którym kusiły perfumy znanych firm, luksusowe słodycze, elegancka bielizna... Z żalem i frustracją wielu rodziców w Polsce dzielnie rezygnowało jednak z nich na rzecz malutkiej, magicznej paczuszki z klockami. Przez długi czas była ona zarówno dla mojego syna, jak i dzieci wielu znajomych, najwspanialszym na świecie podarkiem. Dziś te wspomnienia brzmią niewiarygodnie śmiesznie, wydumanie. Klocki Lego są już powszechnie dostępne, a w wielu polskich domach pojawiają się coraz częściej piękne przedmioty umilające życie codzienne. Duńskie wzornictwo użytkowe, promujące funkcjonalność i prostotę, jest szczególnie dobrze przyjmowane i cenione przez Polaków. W naszych ciągle niewielkich jeszcze mieszkaniach każde wolne miejsce musi być wykorzystane w sposób racjonalny. Prostota formy i surowość materiałów używanych przez duńskich projektantów nie wprowa- dzają zbędnego estetycznego bałaganu, nawet często porządkują przestrzeń pomieszczenia, dobrze komponując się z innymi przedmiotami. Toteż wielkim powodzeniem cieszą się w Polsce pokazy duńskiego wzornictwa przemysłowego, które w sposób niezwykle atrakcyjny, w prestiżowych miejscach, organizuje staraniem dyrektor Bogusławy Sochańskiej Duński Instytut Kultury. Warto wspomnieć tu stałą współpracę Instytutu z poznańskim Muzeum Narodowym, które jako jedyne w Polsce może pochwalić się najwyższej klasy zbiorami światowego wzornictwa przemysłowego. Na zeszłorocznej, prezentowanej w kilku miejscach wystawie "Arne Jacobsen i współczesne wzornictwo duńskie" pokazano na przykład, obok prac nieżyjącego już legendarnego duńskiego designera znanego z kompleksowych projektów od architektury po wyposażenie wnętrz (przykładem Hotel Royal SAS w Kopenhadze), dzieła innych plastyków cieszących się zasłużoną sławą, takich jak projektantka cera- miki Ursula Munch-Petersen, czy twórca prostych stalowych dzbanków i termosów - Erik Magnussen. Nie zapomniano też o zaprezentowaniu prac pionierów duńskiego designu - Kaya Bojesena (1886-1958), projektanta słynnych, ciągle produkowanych sztućców oraz twórców mebli: Hansa Wegnera, Nanny Ditzel i Vernera Pantona stosującego mocny kolor podkreślający konstrukcję. W tym samym czasie w znanej, prywatnej galerii Anny i Andrzeja Kareńskich w Podstolicach koło Poznania pokazano dzieła artysty zupełnie innego klimatu - Björna Winblada. Zarówno jego czarodziejskie projekty, jak i sam artysta uczestniczący w licznych spotkaniach, pozostawiły na widzach niezapomniane wrażenie.

Duńskie wzornictwo przemysłowe, wspierane czynnie i dotowane przez duńskie państwo udowodniło, że dobra sztuka użytkowa, potrzebna i trafiająca do odbiorcy, może być także znakomitym towarem eksportowym.
Należałoby sobie jedynie życzyć, by zdolni polscy projektanci, podobnie jak ich duńscy koledzy, znaleźli we własnym kraju świadomego, wymagającego, życzliwego mecenasa. Może żyłoby się nam wszystkim wówczas i trochę lepiej, i trochę piękniej, a artystyczne kontakty między twórcami naszych państw zaowocowałyby nowymi, wspaniałymi pomysłami.

Joanna Dziubkowa