Home Page     EKONOMIA ENGLISH version

"Polska gospodarka u progu XXI wieku - jest nieźle, ale powinno być lepiej"

Wacław Wilczyński

To właśnie Polsce udało się jako pierwszej wyzwolić z pęt ustroju, który pogłębiał nasze zacofanie. Byliśmy pierwszymi, którzy zdecydowali się na radykalne przeobrażenie scentralizowanej, skompromitowanej gospodarki nierynkowej w normalną, współczesną gospodarkę rynkową. Najszybciej udało się też właśnie nam przezwyciężyć skutki zderzenia starego z nowym i wejść na ścieżkę szybkiego wzrostu gospodarczego. Jesteśmy u progu XXI wieku krajem o dobrym wymienialnym pieniądzu. Nieco martwimy się nawet w tej chwili zbyt wysokim kursem złotego wobec dolara i euro. Potrafiliśmy w znacznej mierze unowocześnić strukturę produkcji, co w ostatnim czasie pozwoliło na szybkie zwiększenie eksportu. W wielu dziedzinach rozwinęliśmy stosunkowo nowoczesne usługi. Sektor prywatny dostarcza już 2/3 produktu krajowego. Wbrew narzekaniom malkontentów jakość życia większości Polaków jest nieporównywalnie wyższa niż 11 lat temu. Ale nie ma co ukrywać, że nasz produkt krajowy (GNP) na jednego mieszkańca jest jeszcze 4 razy mniejszy niż w krajach najbogatszych. Zderzenia z gospodarka rynkową nie wytrzymały przestarzałe gałęzie produkcji, jak górnictwo węglowe, hutnictwo żelaza, przemysł zbrojeniowy, rozdrobnione i nieefektowne rolnictwo. Stąd też wysoka stopa bezrobocia (14%), ale i tak znacznie niższa niż w intensywnie finansowanych Niemczech Wschodnich. Na szeregu odcinkach Polska spełniała lub jest bliska spełnienia tzw. kryteriów konwergencji (dostępu) do Unii Europejskiej.

Luki, braki i słabości w naszej gospodarce są jednak liczne.

Jak na kraj "na dorobku" za dużo konsumujemy, a za mało inwestujemy i wytwarzamy, zwłaszcza dobrych, nowoczesnych, cieszących się popytem towarów. Zbyt wielka (ok. 10mld USD rocznie) jest nadwyżka importu nad eksportem, pogarszająca nasz bilans płatniczy. Za mało oszczędzamy, łatwo się zadłużamy. Wprawdzie deficyt budżetowy i dług publiczny nie przekraczają norm europejskich, ale koszty obsługi tego długu (raty i odsetki) są bardzo wysokie i pochłaniają kilkanaście procent wydatków budżetowych. Państwo ma do dyspozycji nie 100% lecz tylko ok. 86% wydatków budżetowych. Dopiero teraz spadająca stopa inflacji pozwoli na obniżenie stóp procentowych i kosztów kredytu.

Jednym z głównych wyzwań wobec gospodarki polskiej u progu XXI wieku jest poprawa finansów publicznych i likwidacja deficytu budżetowego, który wpędza nas w coraz to nowe długi. Polski budżet ma przy tym charakter nadmiernie socjalny a w zbyt małym stopniu wspiera wzrost gospodarki.

Wyzwania XXI wieku wymagają więc od nas zasadniczej poprawy edukacji i świadomości ekonomicznej, wyrobienie nawyku oszczędzania i inwestowania. Nieuchronne będzie ograniczenie opiekuńczości państwa i przesuniecie punktu cięzkości na gospogarkę indywidualną. Będziemy musieli jeszcze pracować nad poprawą stosunku obywateli do państwa jako dobra wspólnego, wymagającego lojalności z jednej i zaufania z drugiej strony. Umacniać musimy cnoty obywatelskie, czyli tzw. kapitał zaufania społecznego.

Lista spraw wymagających jakościowego postępu nie jest krótka.

Ale nie pozostaje nam nic innego, jak nadrabianie zaległości. Jest to bowiem warunek znalezienia się w najbliższych latach wśród członków Unii Europejskiej.