 |
LUDZIE
"WELCOME" |
 |
Człowiek
orkiestra
Z okazji setnego numeru na stulecie życzymy naszej Naczelnej, abyśmy mogli z Nią współpracować także w następnym tysiącleciu.
Współpracownicy redakcji
Dla Marioli
Wysoki poziom merytoryczny publikacji zamieszczanych w Welcome to Poznań,
opracowanych przez starannie dobranych autorów, skłonił mnie do nawiązania
bliskiej współpracy z tym pięknie i profesjonalnie wydawanym periodykiem.
Historia, ekonomia, polityka, lecz także medycyna, cieszą się dużym zainteresowaniem
czytelników, o czym pamięta Redakcja i użycza swych łamów dla interesujących
wypowiedzi profesjonalistów z różnych dziedzin nauki, kultury, ekonomii,
medycyny...
prof. Konstanty Tukałło
Nasze spotkanie i przyjaźń
zainicjowała historia. Mariola (dla mnie Marlena) jest duszą i życzliwym
organizatorem miesięcznika, odmienionego Jej pomysłami, zainteresowaniami,
wiedzą i intuicją. Ma ognisty temperament, potrafi być aktorsko zmienna,
lecz, co niezwykle cenię i pochlebiam, w sprawach najważniejszych jest
bezkompromisowo stała. Romantyczna i kobieca - w razie potrzeby przeistacza
się w "człowieka ze stali". Niezależna, posiada niewątpliwą
charyzmę - umie skupić wokół siebie ludzi i przekonać ich do własnych
wizji. Wymaga bardzo wiele od siebie i... przyjaciół. Dla innych potrafi
być pobłażliwa. Natura obdarzyła Ją szczodrze wieloma zgoła nieoczekiwanymi
talentami: jest niezwykle umuzykalniona, potrafi tworzyć piękne literackie
fabuły filmowych opowieści o sztuce. Posiada zmysł estetyczny, a także
ma wykwintny smak kulinarny. Można z Nią pogadać i pomilczeć na różne
tematy, nie nudząc się. Latem prowadzi salon literacki własnego pomysłu
- przy ognisku, pod chmurką, ale ze wspaniale udekorowanym i zastawionym
stołem. Gospodyni wita gościnnie w wieczorowej kreacji. Rozmowom towarzyszy
znakomita muzyka. Na koniec wszyscy śpiewają patriotyczne pieśni i zabawne,
często już zapomniane, piosenki wodewilowe. Marlena potrafi udowodnić,
że mariaż najbardziej awangardowej współczesności i wzniosłych tradycji
jest dziś ciągle możliwy. A prawość, kultura, przyjaźń i jeszcze kilka
innych dziś tak rzadko używanych pojęć tak niezauważalnie potrafią jakże
atrakcyjnie ożywić nasze życie.
Joanna Dziubkowa
Od roku mam przyjemność współpracować
z "Welcome to Poznań and Wielkopolska", który w mojej publicystycznej
działalności jawi się jako ciekawy periodyk z inteligentną nutą wywiadów,
eksponujący piękno Poznania i Wielkopolski; na jego łamach ciekawie komponują
się liczne reklamy, które udowadniają bogactwo naszego regionu. Współpracę
z redaktor naczelną Mariolą Zdancewicz poczytuję jako wielką intelektualną
przyjaźń, którą staram się przenieść w inne sfery moich działań.
Jędrzej Płaczkowski
Ze świecą drugiej takiej
szefowej szukać. Z "Welcome..." uczyniła coś więcej niż pismo.
Kto choć raz był w redakcji, ten wie, że to jednocześnie i pracownia artysty,
i uniwersytet, i kawiarnia, i miejsce dumania. Wie też, że Marioli w niczym
właściwie oprzeć się niepodobna. Swego dopnie siłą albo wdziękiem. Naprzykrzy
się telefonami. Zawstydzi wymówkami. Zgani, obieca, pochwali lub zwymyśla.
A jednocześnie wytwornie "pokonwersuje", poczęstuje dobrą kawą,
ugości i o zdrowie zapyta.
Ma taki rzadki zwyczaj, że jak czegoś nie wie na sto procent, głosu nie
zabiera. Na konferencjach prasowych bryluje taktem. Ponieważ w Poznaniu
zna prawie wszystkich i prawie wszyscy ją znają, to z góry wiadomo, że
zawsze spotka jakichś przyjaciół. I że oni się z tego spotkania ucieszą.
A ona przy okazji niepostrzeżenie załatwi pilne zawodowe sprawy.
Do najprostszego nawet wywiadu przygotowuje się bardzo solidnie. Gdy ma
jakieś wątpliwości, dzwoni do przyjaciół i zbiera opinie. Twarda w pracy,
jest nadzwyczaj miękka i delikatna w uczuciach. Łatwo się wzrusza. Powodem
wzruszenia może być cudze szczęście lub nieszczęście, tkliwa muzyka, przejmująca
opowieść lub jakieś wydarzenie z gatunku patriotycznych. Wykształcenie
historyczne Marioli sprawia, że jej patriotyzm jest starej, sprawdzonej
próby, a zainteresowanie sprawami publicznymi tak oczywiste, jak dwa plus
dwa jest cztery.
Jest prawdziwą damą i jak każda prawdziwa dama ma w sobie coś z artystki.
Czasem tę część swojej natury podkreśla oryginalnym zachowaniem, czasem
strojem. Kiedyś w pięknym pałacu w Czerniejewie zasiadła do fortepianu
i, choć stremowana, zagrała Szopena tak, że oczarowała wszystkich. O jej
pianistycznym talencie mało kto wtedy wiedział. O jej dziennikarskim talencie
wiedzieli wszyscy.
Gdyby za talenty organizacyjne przyznawano medale, to Mariola tych z najszlachetniejszego
kruszcu miałaby już całą kolekcję. Mało kto potrafi wokół siebie skupić
tak rozmaitych ludzi. I tak naturalnie ich ze sobą związać. Tak zadbać
o przyjaźń. O atmosferę współpracy i aurę wspólnie spędzanych chwil. Kto
Mariolę zna tylko kilka lat, odnosi wrażenie, że zna ją całe wieki. Na
tym polega jej osobisty urok. I największa może tajemnica.
Waldemar Łazuga
|