Home Page      LUDZIE "WELCOME" ENGLISH version

Ludzie "WELCOME"

Szanowni Państwo,

jeżeli pozwolicie, chciałabym podzielić się naszą radością. Oto przed Państwem setne wydanie miesięcznika "Welcome to Poznań & Wielkopolska". Jesteśmy na rynku od 9 lat i możemy pogratulować sobie obecności na naszych łamach większości poznańskich i wielkopolskich firm, jak również wielu znakomitości pióra.

Zachęcam Państwa - bądźcie z nami, a uczynimy wszystko, żeby Wam się to opłaciło. Dziękuję za te 100 wydań, licząc na dużo więcej.

Począwszy od tego wydania, przez cały rok będziemy prezentować sylwetki osób współpracujących z nami. Jest to nasz ukłon w ich stronę i podziękowanie za wiele życzliwości oraz gotowość pisania "na wczoraj".

Z okazji zbliżających się świąt Bożego Narodzenia i Nowego Roku życzę Państwu wiary w miłość, wielu przyjaciół, pomnożenia dóbr, wielkoduszności, spełnienia niemożliwego oraz opieki Pańskiej.

Mariola Zdancewicz

Wacław Wilczyński

Profesor zwyczajny dr hab. nauk ekonomicznych. Urodzony w 1923 roku, oficer Armii Krajowej, studia odbył w Szkole Głównej Handlowej i Akademii Handlowej w Poznaniu. Doktorat z ekonomii u Edwarda Taylora w 1959 r. Długoletni dyrektor Instytutu Ekonomii na poznańskiej Akademii Ekonomicznej i prezes poznańskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego. Członek Rady Ekonomicznej przy rządzie T. Mazowieckiego i J.K. Bieleckiego. Przewodniczący Rady Ekonomicznej przy Prezesie Narodowego Banku Polskiego w latach 1993-97. Obecnie Członek Rady Strategii Społeczno-Gospodarczej przy Radzie Ministrów, profesor Wyższej Szkoły Bankowej i Akademii Ekonomicznej w Poznaniu. Autor licznych publikacji i książek. Ostatnio wydał dwa zbiory swoich felietonów publikowanych w tygodniku "Wprost" pt. "Moje boje nad bzdurą (ekonomiczną)" i "Wrogie państwo opiekuńcze" (PWN, 1999). W latach 90. wydał m.in. "Ekonomię i politykę gospodarczą okresu transformacji" (1996) i "Rynek i pieniądz w Polsce u progu XXI wieku" (2000).

A dla nas? Oczekiwany gość w naszej redakcji, zawsze żywo i celnie rozprawiający o nadzwyczajnie ważnych sprawach politycznych lub ekonomicznych, zawsze pędzący dokądś lub skądś, zawsze dowcipny i życzliwy. Zawsze spełniający naszą prośbę o artykuł dla gazety - z taką elegancją i ochotą , że mamy wrażenie, że jesteśmy najpoczytniejszą gazetą na świecie.

Waldemar Łazuga

Autor felietonów w naszym piśmie. Historyk, publicysta, homo politicus. Profesor na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza i w Wyższej Szkole Nauk Humanistycznych i Dziennikarstwa. Znawca myśli politycznej XIX i XX w. Zadebiutował przed laty książką o ideologu polskiego konserwatyzmu, stańczyku Michale Bobrzyńskim, i od tego czasu jest dobrze widziany w konserwatywnym Krakowie. Potem napisał jeszcze kilka książek - o konserwatystach i nie tylko - i kilka podręczników szkolnych, którymi stara się nie zamęczać uczniów. W zainteresowaniach naukowych był i jest dość jednostronny. Interesują go głównie prezydenci, premierzy i ministrowie oraz arystokraci i profesorowie oddający się polityce. Jeśli nie polscy, to na pewno austriaccy. Z rodzinami bohaterów niektórych swoich książek utrzymuje bliskie stosunki. Każdą rozmowę prędzej czy później sprowadzi do historii. W jego gabinecie na ścianie wisi okazały portret Franciszka Józefa, symbolu czasów, za którymi przepada. Z biurka zaś spogląda marsowy marszałek Józef Piłsudski, symbol naszej niepodległości. Jak jedno łączy z drugim? - nie wiadomo.

Gdy nie pisze, to najpewniej wykłada; gdy nie wykłada, to najpewniej pisze. Bez tego nie wyobraża sobie życia. Bez tego i bez polityki, która - jak mówi - jest nie tylko jego ulubionym hobby, ale i rodzajem "praktyki zawodowej". Sprawia to niestety, że wszystkie z nim spotkania są zawsze za krótkie. Już sam nie wie, w ilu miastach - dużych i małych, od Przemyśla do Szczecina i od Białegostoku do Wrocławia - wygłaszał wykłady. Nie pamięta też, ile audycji radiowych i telewizyjnych nagrał (ale "będzie tego w sumie ponad 200"). Ma też ponad stu magistrantów, z których jest bardzo dumny, i z wieloma z nich utrzymuje bliski kontakt. Lubi mówić, że w polityce i w życiu ma poglądy liberalno-konserwatywne, choć "czasem z nimi się nie zgadza". Już drugą kadencję jest przewodniczącym Rady Programowej Ośrodka Regionalnego Telewizji Publicznej w Poznaniu, wybranym na tę funkcję wspólnymi siłami prawicy i lewicy. Członek Unii Wolności, zakładał kiedyś w Poznaniu Kongres Liberalno-Demo- kratyczny. Ostatnio doradzał Andrzejowi Olechowskiemu w sprawach edukacyjnych. Po wyborach wrócił do pisania książek. Czas płynie mu tak szybko, że o każdym felietonie trzeba mu z osobna przypominać. Mimo to nie zawodzi w potrzebie. Należy do tych nielicznych wybrańców, którzy erudycję łączą z talentem pisarskim i oratorskim.

A z punktu widzenia kobiety? Współczesny dandys znający siłę swojego uroku, nieco zblazowany z powodu miłujących Go muz. Z wdziękiem przyjmujący adorację zauroczonych słuchaczy, zarówno tych umiejących docenić żonglerkę wiedzą, jak i tych słuchających Go po raz pierwszy. Goniący za nieuchwytnym...

Staszek Wojcieszak

- artysta, plastyk, ceniony fotografik, autor wielu zdjęć i pięknych okładek naszej gazety. Staszek jest twórcą i autorem rzeźbiarsko-fotograficznych animacji plastycznych, które zostały nazwane fotorzeźbami. Jego oryginalny pomysł, prezentowany na licznych wystawach indywidualnych i zbiorowych, zdobył liczne, szybko powiększające się grono wielbicieli. Oprawiane przez niego stare, zniszczone własnym życiem fotografie, zawsze pełne ciepła, nostalgii, prowokują do refleksji na temat przemijającej mody nie tylko ludzi, lecz także towarzyszących im przedmiotów. Świadczy o tym fakt, jak szybko znikają one z galerii, ozdabiając zbiory i kolekcje znaczących osób – aktorów, polityków, naukowców.

Staszek lubi otaczać się ludźmi, potrzebuje ich jak ryba wody. Jest niezwykle życzliwy, przyjacielski, chętny do pomocy, ale często też goni myślami w odległe regiony, bywa nieobecny. Czuły na miłe słowo, przyjazny gest, sympatyczny komplement. Ciągle zabiegany, ma wiecznie kłopoty z czasem. Posiada wiele różnych umiejętności, którymi się trochę przechwala, nazywając się żartobliwie "człowiekiem renesansu". Bo przecież: i sfotografować umie, i wyrzeźbić, i naprawić to i owo, przygotować wspaniałe szaszłyki. Słucha z uwagą niewielu osób, choć pochlebiam sobie, że jestem jedną z nich.

Joanna Dziubkowa

- absolwentka filologii polskiej i historii sztuki Uniwersytetu Adama Mickiewicza. Kustosz Muzeum Narodowego w Poznaniu. Eseistka, krytyk artystyczny, autorka licznych publikacji, a także wielu wystaw polskich i zagranicznych, m.in. słynnej wystawy "Vanitas. Portret trumienny na tle sarmackich obyczajów pogrzebowych", za którą otrzymała prestiżową Nagrodę Ministerstwa Kultury i Sztuki oraz wysoko przez siebie cenioną Nagrodę Artystyczną miasta Poznania. W latach 1993-1994 kierownik artystyczny Galerii Carmelitanum. W tym roku stypendystka Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Interesuje Ją twórczość osiadająca na marginesach sztuki "aktualnie uznanej i powszechnie pieszczonej", a także moda jako zjawisko socjologiczno-kulturowe. Kocha to, co nieprzymilne, twarde, skomplikowane, introwertyczne; ze zwierząt - gady. Choć jako zodiakalny Lew czuła jest na miłe słowa. W przyjaźni oddana, ale trudna. Jej pasją jest portret trumienny. Poznałyśmy się przy krypcie Opalińskich w Sierakowie. Uważa, że w dobrym i złym jesteśmy spadkobiercami sarmackiej kultury. Często mówi, że ma niewiele zasad, ale te które ma, są nienaruszalne. Przeciwstawiła się propozycji państwowego odznaczenia. Mimo że bardzo związana z rodziną, określa się jako "typ mało stadny". Unikająca formalizmów bałaganiara, często uciekająca na małe wagary, w pracy potrafi być precyzyjna i bezwzględnie wymagająca. Wtedy lepiej jej nie podpaść. Joannę zaprosiłam do współpracy z naszą gazetą w 1995 roku. Pisze o sztuce, kulturze i modzie. Jest kobietą o pięknych, wielkich oczach, czystym, jasnym spojrzeniu i nieograniczonej fantazji. We wszystkim widzi samo dobro, bo taka jest. Jest wielką gadułą... ale tak rzadko się widujemy.

Włodzimierz Łęcki

Absolwent Politechniki Poznańskiej, doktor nauk technicznych z zakresu trwałości budowli. Działacz turystyczny i krajoznawczy, autor 60 książek - przewodników turystycznych i monografii krajoznawczych dotyczących Poznania, Wielkopolski i Pomorza Zachodniego. Laureat paru nagród w tej dziedzinie. W latach 1990-97 wojewoda poznański. W okresie transformacji społecznej i gospodarczej sprawnie zreorganizował podległy mu Urząd Wojewódzki do nowych zadań. Do ważnych osiągnięć ówczesnego wojewody należały: przeobrażenia Państwowych Gospodarstw Rolnych w województwie bez masowych zwolnień i odłogowania ziemi, prywatyzacja przedsiębiorstw przemysłowych i handlowych, utworzenie sześciu parków krajobrazowych, rozwój placówek kultury i dbałość o zabytki, rozwój infrastruktury technicznej miast i wsi.

Obecnie pracuje w Poznańskim Przedsiębiorstwie Budownictwa Przemysłowego "Jedynka Poznań" S.A. jako dyrektor do spraw marketingu. Jest członkiem władz naczelnych PTTK oraz rad naukowych Drawińskiego i Wielkopolskiego Parku Narodowego.

Za czasów swojego wojewodowania był uprzejmy nas zauważyć i zaufać nam. Na naszych łamach we wspólnym imieniu witał nowy 1997 rok, co poczytywaliśmy sobie za wielki zaszczyt.


Marek Zaradniak

Marek. Zodiakalna Panna z ascendentem Skorpiona. Odkąd go znam, zawsze chadzał własnymi drogami. Niepokorny i niezależny. Trochę tajemniczy. Zawsze punktualny i obowiązkowy. Szybko podejmujący decyzję. Jego rozmówcami było wielu, szczególnie tych, których już nie ma na tym świecie. Jerzy Giedroyc i Jerzy Waldorff. A z żyjących - Marek mówi, że dawno przestał liczyć kolejne rozmowy z Niemenem, Sojką czy Pendereckim. Perfekcjonista, z doskonałą pamięcią, szczególnie jeśli chodzi o sprawy muzyczne. Ma to nie tylko w głowie, ale i w podręcznym, bogatym banku informacji. Muzyka zresztą była i jest jedną z najważniejszych jego pasji i przygód. Najpierw w Pro Sinfonice, potem w Jeunessess Musicales, i wreszcie w mediach. Od wielu lat związany z "Gazetą Poznańską". Uwielbia muzykę irlandzką, skandynawską, country i jazz, ale także klasykę: Vivaldiego, Bacha, Griega, a ze współczesnych kompozytorów Pendereckiego. Z instrumentów solistycznych najchętniej słucha oboju, skrzypiec, szczególnie tych z hardanger, i fortepianu. Lubi podróże i najchętniej wyjechałby gdzieś daleko na bardzo długo. Ma zresztą bardzo niecodzienne hobby. Zbiera rozkłady linii lotniczych. Wielką pasją Marka są także języki obce. Przede wszystkim angielski, ale w swoim życiu uczył się także języka japońskiego. Japonia to zresztą obok Skandynawii także jedna z jego fascynacji.

Marek - zawsze życzliwy i niecierpiący robienia ludzi w konia. Marek, który ciągle niecierpliwi się, że choć Polska leży w centrum Europy, w wielu sprawach daleko nam jeszcze do poziomu współczesnej cywilizacji Europy Zachodniej. Dziwi się choćby temu, że w Skandynawii samochody przez cały rok jeżdżą z włączonymi światłami, a u nas tylko w porze zimowej.


Wojciech Burchardt

Urodził się w Gnieźnie, 25 grudnia 1941 roku, w rodzinie lekarskiej pochodzącej z Poznania. Do szkół uczęszczał w Koszalinie, Warszawie i Gnieźnie. Aż 6 członków najbliższej rodziny było lekarzami. Jeden z nich, dr med. Józef Granatowicz, był założycielem Szpitala im. Fr. Raszei i pierwszym ordynatorem Oddziału Chirurgicznego. Atmosfera domu rodzinnego sprawiła, że poszedł w ich ślady. Studiował na Akademii Medycznej w Poznaniu. Podczas studiów brał czynny udział w ruchu studenckim zajmującym się turystyką. Po studiach podjął pracę najpierw w Zakładzie Anatomii WSWF, a później na Oddziale Chirurgicznym Szpitala im. Fr. Raszei. Wkrótce został zastępcą ordynatora Oddziału Chirurgicznego. W 1976 r. na podstawie przedstawionej pracy uzyskał tytuł doktora medycyny. W roku 1980 wyjechał na kilka lat do Libii, gdzie organizował Oddział Chirurgiczny, którym następnie kierował. Po powrocie do Polski wrócił na poprzednie stanowisko, a po przejściu na emeryturę jego znakomitego poprzednika, profesora Jana Fibaka, w wyniku konkursu zastał ordynatorem Oddziału Chirurgicznego, którym kieruje do dzisiaj. Żona Wojtka jest profesorem zwyczajnym UAM. Ich dwóch synów kończy studia.

Jest autorem ponad 40 prac z zakresu anatomii chirurgii oraz ortopedii. Publikował również w "Welcome to Poznań" wspomnienia pośmiertne o wybitnym polskim chirurgu panu profesorze Janie Fibaku i, jak mówi, charakter i popularność tego czasopisma sprawiły, że wspomnienia znalazły szeroki oddźwięk wśród czytelników, znajomych, a nawet za granicą. Wymógł na mnie możliwość opublikowania materiału o dramatycznej sytuacji stanu pielęgniarskiego. Przygotowujemy go wspólnie.

Jako człowiek Wojtek jest serdeczny, przyjacielski, ciepły, słowny, obowiązkowy, zawsze gotów pomóc.


Magdalena Wrembel

Naturalną konsekwencją jej fascynacji językiem angielskim i kulturą Wielkiej Brytanii były studia na filologii angielskiej UAM, które ukończyła z wyróżnieniem w 1993. Obecnie jest wykładowcą na Uniwersytecie im. A. Mickiewicza łącząc pracę dydaktyczną, która zawsze była dla niej źródłem ogromnej satysfakcji, z pracą tłumacza tekstów pisemnych i ustnych. Warsztat tłumaczeniowy doskonaliła w podyplomowej Szkole Tłumaczy i Języków Obcych UAM, w której od paru lat prowadzi również zajęcia z zakresu przekładu.

Od 4 lat współpracuje z redakcją "Welcome to Poznań and Wielkopolska" tłumacząc wywiady i artykuły z wielu dziedzin. Współpracę tę traktuje jako "twórcze wyzwanie" i bodziec do stałego doskonalenia warsztatu tłumaczeniowego i znajomości języka.

W swojej dotychczasowej karierze pracowała jako tłumacz dla różnych instytucji, m.in. Urzędu Wojewódzkiego, Międzynarodowych Targów Poznańskich, Głosu Wielkopolskiego, Wydawnictwa Uniwersyteckiego i organizacji samorządowych oraz licznych firm i osób prywatnych - od florystów, artystów, naukowców, aż po ostatniego doktora honoris causa naszej uczelni.

Jest współautorem "Słownika frazeologicznego współczesnej terminologii politycznej i ekonomicznej". Obecnie zamierza poświęcić więcej czasu na pisanie rozprawy doktorskiej na temat nauczania fonetyki angielskiej.

Fascynują ją podróże, górskie wędrówki i kontakt z przyrodą, a jej oczkiem w głowie jest 2,5-letnia córeczka.

Konstanty Tukałło

Od czasów przodka Macieja, który w imieniu strony litewskiej podpisał akt unii lubelskiej, Tukałłowie zawsze związani byli z ziemiami trójkąta Wilno - Mińsk - Lida. Dlatego też Profesor w swoich publikacjach starał się czytelnikowi przybliżyć historię polskiej Wileńszczyzny, która na mocy układu jałtańskiego została Polsce odebrana. W 1945 roku Tukałłowie musieli opuścić swoje ziemie. W ucieczce przed terrorem KGB opatrzność skierowała go - jak mówi Profesor - do Krotoszyna, gdzie w 1948 roku zdał maturę, a przed miesiącem zrealizował swoją idée fixe - odsłonięcie pomnika Hugona Kołłątaja, patrona swojej szkoły, ufundowanego przez Stowarzyszenie Wychowanków i Nauczycieli Gimnazjum i Liceum im. H. Kołłątaja w Krotoszynie. Szkoła średnia w Krotoszynie, studia i wieloletnia praca w Poznaniu stanowiły o lokalnym, poznańskim patriotyzmie Profesora, co mu niekiedy wypominano jako senatorowi podczas prac w senacie II kadencji.

Studia ukończył w 1953 roku. Od tego czasu pokonywał kolejne szczeble "drabiny zawodowej" od asystenta do profesora, osiągając w końcu najwyższy tytuł Honorowego Członka Towarzystwa Chirurgów Polskich. Do największych osiągnięć kierowanego przez siebie zespołu chirurgów zalicza bardzo wczesne wprowadzenie diagnostyki i terapii endoskopowej, wykonanie drugiej w Polsce operacji laparoskopowej, stworzenie i realizację programu przeszczepiania nerek, zorganizowanie zespołu chirurgii urologicznej i chirurgii naczyniowej. Perfekcja wyszkolonych w kraju i za granicą asystentów pozwoliły na wykonywanie ciężkich i trudnych technicznie operacji z dużym powodzeniem. Niezależnie od pracy przy łóżku chorego, asystenci mieli istotny udział w badaniach naukowych, których wyniki zostały ogłoszone w 96 pracach, monografiach i rozdziałach opracowanych do podręczników chirurgii.

Może poszczycić się, że specjalizacje, doktoraty i inne osiągnięcia jego asystentów - przyjaciół świadczą o postępie nauk lekarskich w tworzonym Oddziale Chirurgicznym. Mówi, że niejednokrotnie asystenci wiedzą i techniką operacyjną przewyższali swego mistrza, co dawało Mu wielką, radosną satysfakcję.

Ceniony w świecie lekarskim i przez tych, którzy zetknęli się z Nim bodaj raz w życiu. Znawca i pasjonat historii, szczególnie dotyczącej ziem wschodnich.

Widzi ludzi takimi, jakimi są. Ostrożny w doborze przyjaciół, mam zaszczyt zaliczać się do ich grona.

Jędrzej Stefan Płaczkowski

ur. 17 stycznia 1953 roku, z rodziny arystokratyczno - inteligenckiej z Poznania. Z wykształcenia historyk, tytuł magistra uzyskał w 1980 roku za obronę pracy "Polityka J. F. Kennedy'ego wobec Kuby". Obecnie przygotowuje doktorat na temat: "Stanisław Wachowiak 1890-1972 - dzieje niepospolitej kariery w II Rzeczpospolitej".

W dorobku liczne publikacje książkowe oraz opracowania, m.in. "Poznań w roku Powszechnej Wystawy Krajowej" (1989). Ponadto artykuły w "Głosie Wielkopolskim", "Gazecie Poznańskiej", "Welcome to Poznań and Wielkopolska". Autor scenariuszy, kurator licznych wystaw, m.in. "Wizerunki Jana Pawła II" (czerwiec - lipiec 1999). Bogata działalność społeczna: powołał Salon Intelektualistów Poznańskich, wiceprezes Towarzystwa Przyjaciół Muzeum Narodowego w Poznaniu.

Nagrodzony licznymi wyróżnieniami: Odznaką Honorową Miasta Poznania (1989), Złotą Odznaką Miasta Poznania (1985) oraz Nagrodą Ministra Kultury i Sztuki I stopnia (1998).

Nasz serdeczny przyjaciel, doskonale i z sercem propaguje nasze pismo wszędzie, gdzie bywa. A gdzie bywa? O tym krążą legendy.

Grażyna Banaszkiewicz

Reżyser filmów dokumentalnych i programów poetyckich, poetka, dziennikarka. Pracę dziennikarską rozpoczęła współpracą z prasą codzienną Poznania w 1972 r. zainteresowana problematyką kulturalną. Od 1974 do 1981 roku związana z ukazującym się wówczas w Poznaniu magazynem ilustrowanym "Tydzień". Od 1979 do 1981, a następnie od 1985 do chwili obecnej w Telewizji. W 1982 roku współtworzyła tygodnik "Wprost", redagując w nim m.in. rozmowy autorskie z ludźmi kultury (do 1985 r.).

Współpracowała z kilkoma tytułami prasy kulturalnej ogólnopolskiej. Przez cztery lata, od 1996 r., w dodatku "Głosu Wielkopolskiego" - "Głosie Towarzyskim" - ukazywały się jej felietony "ABC dobrych manier". W rozmaitych periodykach poznańskich publikuje artykuły poświęcone sztuce.

Jest autorką tekstów do najnowszego albumu o Poznaniu przygotowanego przez fotoreportera Jerzego Unierzyskiego. "Witryna w Hotelu Edison" to prowadzona przez nią galeria sztuki, preferująca zwłaszcza małe formy rzeźbiarskie.

Obecnie równolegle z pracą w TV łączy pracę redakcyjną w nowym, wydawanym w Poznaniu magazynie o sztuce "ARTeon".