Home Page      HISTORIA ENGLISH version

Polityk ze straconych pozycji

Stanisław Mikołajczyk był politykiem niegdyś z pierwszych stron gazet, był to zasłużony działacz ruchu ludowego, współpracownik charyzmatycznego Wincentego Witosa - człowiek, który choć dwukrotnie w swym życiu osiągał najwyższe stanowiska, zarazem stawał na straconej pozycji.

Syn górnika wielkopolskiego pracującego w Westfalii. Stamtąd rodzina wróciła do Wielkopolski i zamieszkała w Strzyżewie. W 1919 roku Stanisław Mikołajczyk uczestniczył w powstaniu wielkopolskim, a następnie gospodarował w Wielkopolsce, m.in. w Międzylesiu koło Wągrowca.

W okresie międzywojennym Stanisław Mikołajczyk był jednym z najaktywniejszych działaczy Polskiego Stronnictwa Ludowego "Piast" i posłem na Sejm, o zapatrywaniach centrowych. Był zwolennikiem reformy rolnej, zdecydowanym przeciwnikiem komunizmu, ale też nie znajdował wspólnego języka z poglądami polityków z obozu Józefa Piłsudskiego. Z tej racji utrzymywał kontakty z przebywającym na emigracji przywódcą ludowym Wincentym Witosem i z opozycyjnym Frontem Morges kierowanym przez Ignacego Jana Paderewskiego. Interesujące, że Mikołajczyk, choć Wielkopolanin i antypiłsudczyk, nie utożsamiał się też z Narodową Demokracją.

Poglądy te otworzyły mu drogę do najwyższych stanowisk w polskim rządzie emigracyjnym po klęsce wrześniowej 1939 roku. Objął funkcję wiceprzewod- niczącego, a potem przewodniczącego Rady Narodowej Rzeczypospolitej Polskiej. Potem kolejno był wiceministrem i ministrem spraw wewnętrznych, zaś w listopadzie 1944 roku został premierem polskiego rządu na emigracji.

Rozpoczął się pierwszy etap wielkiej próby, gdy Stanisław Mikołajczyk musiał stawić czoła opozycji wewnątrz rządu i stanowisku władz brytyjskich, które wykonując zobowiązania sojusznicze, z góry odrzucały poparcie dla polskich dążeń niepodległościowych i terytorialnych. Znalazł się od razu na straconej pozycji próbując ratować choćby minimum suwerenności władz polskich w ustalaniu decyzji dotyczących własnego kraju. Oceniał jednak sytuację realistycznie i choć w rezultacie poparcia jakiego udzielił postanowieniom z Teheranu, musiał odejść ze stanowiska, wychodził z założenia, że trzeba ratować co się da - lecz wewnątrz kraju.

Na mocy porozumień moskiewskich w 1945 roku Stanisław Mikołajczyk przybył do Polski, objął stanowisko wicepremiera. Na czele nowo utworzonego Polskiego Stronnictwa Ludowego próbował ratować demokratyczne zasady rządzenia państwem - ale i tu, w realiach metod przyjętych przez Stalina, z góry skazany był na klęskę. Działał w całej Polsce (szczególnie popularny był w rodzinnym regionie), jego charakterystyczną sylwetkę w nieodłącznym prochowcu widać było niemal wszędzie. Nie podkreślał swej wiejskości jak Witos, był rolnikiem - i jednocześnie politykiem. I teraz przegrał, niemal w ostatniej chwili przed aresztowaniem i osądzeniem udało mu się opuścić kraj. Wróci dopiero w tym roku, by spocząć na Cmentarzu Zasłużonych Wielkopolan. Już w maju 1997 roku przed gmachem Urzędu Wojewódzkiego w Poznaniu stanął pomnik tego działacza i patrioty, upamiętniono Mikołajczyka też w południowej Wielkopolsce, Dobrzycy.

Dziś można powiedzieć, że Stanisław Mikołajczyk był chyba ostatnim współczesnym politykiem polskim o duszy romantyka. Wierzył w praworządność i mechanizmy demokracji - nie przewidział miażdżącej siły wpływów polityki międzynarodowej. Teraz wraca do ojczyzny, już jawnie, w zasłużonej opinii patrioty i bohatera.

Marek Rezler