 |
FELIETON |
 |
Wieczór
milionerek
Ponoć kobieta może uczynić
milionerem tylko tego mężczyznę, który już jest miliarderem. Prawdopodobnie
dlatego panów na zorganizowanym w Kasynie Hotelu Merkury "Wieczorze
pań" było jak na lekarstwo. Ci, którzy przyszli, woleli jak najszybciej
odegrać role dżentelmenów i zniknąć, dopóki stać ich
było na taksówkę.
Nie bacząc na nie- bezpieczeństwo, swoje szczęście w kasynie postanowił
sprawdzić aktor warszawskiego Teatru Buffo - Michał Milowicz, mężczyzna,
który ponoć "nigdy nie płacze" jak zapewnia Olaf Lubaszenko.
Przebrany w ranczaerski strój ze skóry odśpiewał kilka standardów Presleya.
Odważył się również, pomimo czyhających na niego niebezpieczeństw w sali
pełnej kobiet, zaśpiewać "Love me tender", czego
żadna z pań nie miała mu za złe, a już na pewno dotrzymująca mu kro- ku
na parkiecie Mariola Zdaniewicz, redaktor naczelny "Welcome
to Poznań & Wielko- polska".
Jak zwykle w kasynie nie zabrakło konkur- sów i losowań wizy- tówek. Tym
razem wygrać można było typowo kobiece precjoza, przeznaczone do pielęgnacji
ciała oczywiście i ... słodkie Malibu, które zawsze nadaje sens życiu,
na przykład po przegranej w ruletkę.
Wieczór
kobiet umiliła także grupa taneczna Michała Wiśniewskiego - kilku przystojnych
mężczyzn prezen- tujących taniec z parasolką i maksymalnie naprężoną muskulaturę
podczas efektownych koziołków w powietrzu. Po rozdaniu kobietom róż i
uśmiechów, tancerze resztę wieczoru spędzili na ławkach rezerwowych próbując
złapać oddech.
Po arystyczno-rozrywkowej części wieczoru część pań najchętniej pozowała
do zdjęć u boku Michała Milowicza, pozostałe testowały prawdę o miliarderach,
którzy ukryli się za gęstym dymem papierosowym przy stolikach do gry.
Niestety dane o bankrutach tamtego wieczoru zostały utajnione.
tekst i zdjęcia
Tomasz Tomkowiak
|