|
Galeria
Fotoplastykon Antoniego Ruta
Jest w Poznaniu miejsce,
gdzie przeszłość splata się z teraźniejszością, dokumentując dzięki fotografii
techniczne i artystyczne więzy historii z dniem dzisiejszym. Magicznym
kluczem otwierającym tę opowieść jest adres: ul. Święty Marcin 53.
Antoni Rut, przewodnik wprowadzający nas w świat stop-klatek, prestidigitator
odczarowujący zatrzymany na taśmie filmowej czas, znakomicie wtapia się
w atmosferę jednego z ostatnich fotoplastykonów w Polsce, którego jest
nie tylko właścicielem, lecz także sercem. Mistrz Rzemiosła Artystycznego,
członek Związku Polskich Artystów Fotografików, Związku Polskich Fotografików
Przyrod- niczych, Związku Plastyków, Fotoklubu RP, jest dziedzicem zainteresowań
oraz firmy ojca. To właśnie Władysław Rut trzydzieści lat temu kupił skazany
na zagładę fotoplastykon, który wcześniej, w 1951 roku, przeniesiony został
przez poprzednich właścicieli z ulicy Piekary. "Encyklopedia
odkryć i wynalazków" omawiając opartą na stereoskopii zasadę funkcjonowania
tego archaicznego już dzisiaj urządzenia przypomina, iż wszelki sposób
przestrzennego odbierania obrazów polega na zestawieniu dwóch, oddzielnie
widzianych przez lewe i prawe oko. Odkrywca
(w 1838 roku) tej metody, Charles Wheatstone pisał: "żaden problem
zwią- zany z widzeniem nie był tak rozważany, jak powód, dla którego obiekty
widziane przez dwoje oczu postrzega się jako pojedyncze".
W zeszłorocznym Magazynie Rzeczpospolitej ukazał się artykuł "Ostatni
taki na świecie", o działającym w Warszawie fotoplastykonie. "To
fenomen na skalę europejską a najpewniej i światową" pisze autor
malowniczego reportażu, Jerzy Chociłowski. Z przyjemnością informuję więc
o poznańskim, podzielając opinię o konieczności pomocy i wsparcia determinacji
obu właścicieli.
Antoni
Rut, cierpliwy nauczyciel młodych adeptów fotografiki, artysta który eksponował
swoje prace na ponad dwustu wystawach zbiorowych i trzydziestu sześciu
indywidualnych, prezentowanych w galeriach Polski i Francji, przenosi
doświadczenia stereoskopii na grunt własnych poszukiwań twórczych. Perfekcyjny,
cierpliwy, nie zawęża pasji jedynie do problemów technicznych. Ważnym
wyzwaniem jest dla niego także wybrany temat, który analizuje, obserwuje
z różnych perspektyw, ogląda w zmiennych wibracjach światła i kontekstach
sytuacyjnych. Tak
potraktował swoje cykle przyrodnicze, szczególnie drzewa, by z poetyckiej
ale obiektywnej dokumentacji przejść do silnie wrażeniowych, emocjonalnie
dramatycznych "portretów" gór i ich nieujarzmionej natury. Prowadzone
od lat siedemdziesiątych przez Antoniego Ruta próby syntetyzowania obrazu
są zaskakującą wartością, świadczącą o dojrzałości artystycznej i drzemiących
możliwościach twórczych.
Życząc Artyście odwagi i samozaparcia w kontynuowaniu wszystkich podjętych
zamierzeń, zapraszamy w Jego imieniu do odwiedzenia galerii.
Joanna Dziubkowa
|