 |
HISTORIA |
 |
Ach, co to był za ślub ...
Zaślubiny
to jedna z najważniejszych uro czystości rodzinnych, ale też i swego rodzaju
obrzęd, widowisko dla bliskich i najbliższego otoczenia. Gdy zaś na ślubnym
kobiercu stają osoby popularne i znane, ceremonia staje się udziałem wszystkich,
którzy podzielają radość państwa młodych. Jednym z najsłynniejszych dziewiętnastowiecznych
ślubów w Poznaniu była uroczystość zamążpójścia Barbary Chłapowskiej,
córki podczaszego wschowskiego, za generała Jana Henryka Dąbrowskiego,
5 listopada 1807 roku.
Generał związał się z Wielkopolską już w 1792 roku, gdy na wezwania władz
polskich zrezygnował ze służby w armii saskiej i zaciągnął się pod sztandary
narodowe. Niestety, wkrótce Polska przegrała wojnę z Rosją, a potem powstanie
pod wodzą Tadeusza Kościuszki i Dąbrowski musiał wyemigrować. Od 1797
roku dowodził Legionami Polskimi we Włoszech, był też jednym z najbardziej
lubianych i szanowanych dowódców polskich, wreszcie bohaterem pieśni,
która później stała się polskim hymnem narodowym.
W październiku 1806 roku Napoleon Bonaparte pokonał wojska pruskie i ruszył
na wschód. Aby szybciej pokonać przeciwnika, skierował do Wielkopolski
J. H. Dąbrowskiego, z zadaniem wywołania tam powstania zbrojnego. W początku
listopada doszło do walk, które uwolniły region od wojsk pruskich. Przy
okazji zaś owdowiały Dąbrowski poznał pannę, która bardzo przypadła mu
do gustu: Barbarę Chłapowską. Zadecydował o tym przypadek: panna orędowała
u Dąbrowskiego o uwolnienie jej brata, który w tym czasie znajdował się
w niewoli francuskiej.
Była znacznie młodsza od generała, atrakcyjna, miała wielu adoratorów,
nie była jednak w stanie oprzeć się wielce romantycznym oświadczynom ponad
50-letniego generała. Uroczystość zaślubin odbyła się niemal dokładnie
w rok po rozpoczęciu powstania w Wielkopolsce. Po ceremonii w katedrze
poznańskiej, gości zaproszono na przyjęcie weselne w salach ratusza na
Starym Rynku - wkrótce przekształcone w uroczystość patriotyczną. Po defiladzie
wojska i przemówieniu generała Antoniego "Amilkara" Kosińskiego
pani młoda otrzymała na aksamitnej poduszce brylantową agrafę - dar Komisji
Rządzącej Księstwa Warszawskiego, zaś od pań wielkopolskich - złote pudełko
wysadzane ametystami. Pamiątką tej uroczystości jest m.in. obraz Franciszka
Sypniewskiego, przedstawiający uroczystości weselne w ratuszu. Radość
z zaślubin powszechnie lubianego i szanowanego generała, była powszechna.
Małżeństwo, mimo dużej różnicy wieku (ponad 20 lat) okazało się bardzo
zgodne i udane. Przez czas jakiś państwo Dąbrowscy mieszkali w Poznaniu,
wreszcie osiedli w Winnej Górze koło Miłosławia - majątku nadanym Dąbrowskiemu
przez Napoleona. Lata 1807-1818, choć znaczone wojnami, chorobami, poczuciem
klęski cesarza Francuzów i końca epoki, były dla generała okresem szczęścia
rodzinnego, spokoju u boku oddanej żony i dwojga zrodzonych w tym związku
dzieci: córki Bogusławy i syna Bronisława. Żona i córka też najżarliwiej
kultywowały pamięć generała, który zmarł w Winnej Górze w czerwcu 1818
roku. Wszyscy też dziś spoczywają w miejscowym kościele, który jest dziś
jednym z narodowych polskich sanktuariów. A zaczęło się w listopadowe
południe 1807 roku...
Na zakończenie dodajmy, że Basią występującą w słowach naszego hymnu narodowego,
nie była Barbara Chłapowska; po prostu autor tekstu, Józef Wybicki, potrzebował
imienia pasującego mu do rymu. Swoją przyszłą żonę generał poznał dopiero
w 9 lat po napisaniu słów "Mazurka Dąbrowskiego".
Marek Rezler
|