 |
FELIETON |
|
Biorę sobie ciebie
"Agenda
Krakowska" z 1514 roku podaje zapewne najwcześniejszy tekst stosowanej
w Polsce formuły ślubnej: "Ja ... biorę sobie ciebie za moją własną
żonę i ślubuję tobie chować wiarę małżeństwa świętego aż do mojej śmierci,
tako mi Bóg pomóż, Panna Maria i Wszyscy Święci".
Król Stanisław August Poniatowski, wrażliwy miłośnik piękna i koneser
życia, z wielką ochotą uczestniczył w weselach. I to nie tylko magnackich,
wielkopańskich, ale także chłopskich. Jak pisze Zygmunt Gloger "wiedząc
o takim guście królewskim wyprawiali dla niego nadarzone prawdziwe albo
zmyślone wesela (...). Król (...) mile się przysłuchiwał piosneczkom miłosnym
i zachęcał parobków do jak najściślejszych z dziewkami karesów".
I
dziś wesele wiąże się z radością, odejściem od szarzyzny dnia codzien-
nego, wzrusza młodych, ucieleśniając ich marzenia o szczęściu i starszych
przypominając chwile, które chciałoby się zatrzymać wiecznie...
We wszystkich kulturach do związku dwojga ludzi chcących założyć rodzinę
prowadzi kilka stopni.
Zaloty
Zainteresowanie chłopca i dziewczyny zawsze przejawiało się podobnie -
zwracaniem na siebie uwagi, popisami czasem dziwnymi i zgoła niedorzecznymi,
obdarowywaniem drobnymi prezentami. Na Kurpiach były to bursztynowe serduszka,
czasem złowione ptaszki lub drobne, bliskie przedmioty takie jak chusteczka
czy wstążka. Dorastające dziewczęta pilnowane były przez surowych rodziców
broniących obyczajności, a chwaccy kawalerowie - o czym głośno w ludowych
piosenkach - stawali się dla ojca panny spędzającym sen z powiek kłopotem.
Narzeczeństwo
W czasach dawnych, także w kulturze europejskiej, o przyszłym związku
dwojga ludzi decydowała umowa między rodzicami. Potomkowie wielkich rodów
byli sobie przeznaczani często od kołyski. Miłość zastępowana była obowiązkiem,
posłannictwem wobec rodu czy państwa. Bywało, że starano się ją przywołać
afrodyzjakami i różnego rodzaju "środkami miłosnymi". Pomyłkowe
wypicie "miłosnego napoju" przez Tristana i Izoldę, przeznaczonego
dla niej i jej przyszłego męża, króla Marka, stało się treścią najpiękniejszego
z celtyckich poematów miłosnych sięgającego dwunastego wieku, nasyconego
erotyką, napiętnowanego dramatem przeznaczenia.
Małżeństwo
i Wesele
Małżonka, to żona kupowana na male (z niem. Mahl) czyli targowisku. Przyszły
mąż składał teściowi wiano - rodzaj wykupu. W sprawach handlowych pośredniczył
swat lub swatka. Prawo mężowskiej własności trwało aż po grób. Po śmierci
mężczyzny, żonę po uduszeniu składano obok niego na stosie. Mimo zmiany
obyczajów na bardziej humanitarne, zwyczaj zawierania intercyzy małżeńskiej
przetrwał do dnia dzisiejszego. Oczywiście i na szczęście, reguluje on
stronę ekonomiczną związków ludzi bogatych.
Obyczajowość w naszej kulturze zmieniała się wraz ze słownictwem. Dawną
"swadźbę" zastąpił w XVII wieku termin "wesele". Jak
w czasach słowiańskich do rytuału należało rozplatanie kosów pannie młodej
i oczepiny - czyli wkładanie niewieściego czepca. Wcześniej zdejmowano
wianek panieński z mirtu lub hodowanej przez dziewczęta rutki (wg tradycji
wieloletnie "sianie rutki" prowadziło do staropanieństwa). Zielony
wianek zastępowała też często korona weselna zrobiona z kwiatów i wstążek.
Pod nią kładziono na dobrą wróżbę chleb i pieniądze.
W weselnym orszaku towarzyszyły dziewczynie druhny, a chłopcu druhowie
(drużbowie). Pomyślną wróżbę miało zapewnić posypywanie młodych zbożem
i chmielem, symbolami płodności i wigoru, dziś niestety zastąpione obcym
zwyczajem obrzucania ryżem. Obrzędowym pieczywem, jeszcze w Polsce do
niedawna tradycyjnym na weselnym stole, był kołacz wróżący swą zamkniętą
formą wieczną harmonię i nierozerwalność więzów. Poeta Szymon Szymonowic
(1558-1629) w sielance "Kołacze" pisze: "Kołacze grunt
wszystkiemu, a można rzec śmiele: Bez kołacza jakoby nie było wesele".
Symbol
koła związanego z wiecznością, przeznaczeniem, szczęściem i mocą słońca
znaleźć można także w zaręczynowych pierścionkach czy obrączkach. U Rzymian
obrączki - najpierw żelazne, później złote - potwierdzały zawarcie ślubnego
kontraktu. Pierścień symbolizował zawsze ścisłą więź oraz nieskończoność,
ciągłość, wieczność a również rękojmię. Pierścionek zaręczynowy na ogół
zdobiły diamenty (oznaczające stałość), szmaragdy (nieśmiertelność), szafiry
(miłość). Drogie kamienie symbolizują przyjaźń i związek emocjonalny.
Dziś przyszłej żonie chętnie kupuje się pierścionki tradycyjne lub z białego
złota. Bardzo młodzi zakochani przedkładają pierścionki srebrne, często
o prostej, nowoczesnej formie, z inkrustacjami z innych metali, nad drogie
precjoza.
Niezwykle piękna bywa także biżuteria autorska z matowanego lub oksydowanego
srebra, łącząca w sposób niekonwencjonalny kamienie szlachetne z syntetycznymi,
wykorzystująca zaskakujące zestawienia materiałów rzadko stosowanych w
sztuce jubilerskiej. Są one nie tylko ozdobą stroju - pozostają później
także miłą sercu pamiątką. A biżuteria jest niezmiennie prezentem cennym
i pożądanym, i to przez panie w różnym wieku. Bo jak mówiła nie koronowana
królowa mody Coco Chanel "rolą biżuterii jest odzwierciedlać elegancję
lub miłość". Zapewne najlepiej, jeśli jedno łączy się z drugim.
Dwukrotna rozwódka, niemłoda, niezbyt urodziwa, ale zgrabna i wytworna
Wallis Simpson otrzymała od niedoszłego króla Anglii Edwarda VIII w prezencie
ślubnym nie tylko odrzuconą dla niej koronę. W październiku 1936 roku
dostała na zaręczyny piękny pierścionek z prostokątnym szmaragdem o wadze
19,77 karata, wykonany przez samego mistrza Cartiera w Paryżu. Toaletę
ślubną projektu Mainbochera zdobił biżuteryjny garnitur - bransoleta,
brosza i kolczyki wysadzane szafirami oraz brylantami, a także jeszcze
jeden prezent ślubny - brylantowa bransoleta z przywieszonym do niej dziewięcioma
krzyżykami. Jak widać dwa banalne zdawałoby się powiedzenia: "każda
miłość jest pierwsza" i "dobrego nigdy za wiele" znalazły
odbicie w tym przykładzie.
Sukienki
ślubne także przechodziły ewolucję. W staropolszczyźnie na ogół odzwierciedlały
aktualną modę, były skromne w kroju ale wykonane z najdroższych, najwspanialszych
materiałów - aksamitu, złotogłowiu, koronki. I oczywiście biżuteria. Kolorystyka
na ogół podkreślająca urodę, jasna lecz nie zawsze, z przewagą bieli,
u gorsu kwiaty róży lub pomarańczy symbolizujące miłość. Należy przypomnieć,
że biel nie tylko na Wschodzie, lecz także na dworze Francji uznawana
była za kolor żałoby. Dopiero dziewiętnasty wiek wprowadził biel jako
kolor niewinności do sukien ślubnych, a głowę panny młodej ozdobił welonem.
Taka forma stroju przetrwała do dnia dzisiejszego, choć już kreatorzy
z przełomu wieków starali się wprowadzić w obowiązujące schematy nieco
zamieszania. Dzisiaj młodzi projektanci umiejętnie łączą nutę romantyzmu
z nowoczesną formą, proponują zaskakujące nie pozbawione wdzięku indywidualne
rozwiązania - baśniowe, słodkie księżniczki ustępują miejsca kobietom
uwodzicielskim i odważnym. Zmieniają się rodzaje materiału, stylistyka,
biżuteria oraz rodzaj dodatków. Ważną rolę grają nieco szalone fryzury,
nakrycia głowy, buty, pończochy, rękawiczki, a nawet takie szczegóły jak
oprawki okularów i oczywiście makijaż. Nowe czasy zmieniają logikę piękna.
I to właśnie daje gwarancję każdej pannie młodej, że w tym najważniejszym
dniu może być jedyna i niepowtarzalna.
Prezenty
Dary, którymi obdarowywano nowożeńców, były kiedyś niezwykle cenne - sprawiały
przyjemność, ale poza tym stanowiły zabezpieczenie ekonomiczne. Jak informują
źródła, córka kanclerza Ossolińskiego wychodząc za Denhoffa otrzymała
150 podarunków weselnych wartości 150.000 zł. Słuszczanka wychodząc za
Kazanowskiego otrzymała m.in. od króla "kubek szczerozłoty z assygnatą
na 20.000 dukatów". Dziś także prezenty pomagają nowożeńcom rozpocząć
samodzielne życie, czy choćby częściowo urządzić mieszkanie. Zamiast królewskich
kubków młoda para otrzymuje porcelanę, sztućce, sprzęty
gospodarstwa domowego, czasem obrazy i upiększające życie drobne dzieła
sztuki lub bibeloty. Bogaty rynek pozwala na oryginalność i wyzwolenie
pomysłowości darczyńców. (J.D.)
Obrączki i pierścionki pochodzą
z kolekcji Jerzego Kuczyńskiego.
Można je nabyć w salonie:
Złotnictwo - Jubilerstwo Jerzy Kuczyński
w Złotym Pasażu "Panoramy"
ul. Górecka 30, tel. 650 00 28
|